70. Harira

Zwykły wpis

Być może rozgrzewające, pachnące korzennymi przyprawami zupy to nie jest pierwsza rzecz, która przychodzi Wam do głowy podczas poszukiwania obiadowych inspiracji w sezonie późnowiosenno-letnim, ale… przypomnijcie sobie, skąd one zazwyczaj pochodzą. No tak, na Bliskim Wschodzie, w Indiach czy Maroko jest zazwyczaj nieco cieplej, niż u nas :P Sama w ciepłym sezonie nie rezygnuję z rozgrzewających dań, bo świetnie się sprawdzają w preferowanym przeze mnie w tym okresie systemie „lekki lunch w porze obiadowej + porządna, sycąca obiadokolacja”.

Harira wywodzi się właśnie z Maroka i, jak to zwykle z tego typu potrawami bywa, występuje w nieprzeliczonej ilości odmian. Jest kilka stałych elementów – nasiona roślin strączkowych, baranina lub inny rodzaj mięsa (choć i wersje wegetariańskie się zdarzają i poniższa oczywiście będzie jedną z nich) i oczywiście korzenne przyprawy. W przepisach często pojawia się makaron, kuskus lub ryż dodawany w celu zagęszczenia zupy… Ale ja myślę, że soczewica w zupełności wystarcza, choć oczywiście gorąco zachęcam Was do eksperymentowania zarówno z tymi składnikami, jak i z wszystkimi innymi :)

harira

Ingrediencje:
* 1 szklanka suchej ciecierzycy
* 1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
* 1 szklanka zielonej soczewicy
* 1/2 szklanki czerwonej soczewicy
* 1 szklanka passaty pomidorowej (ewentualnie pomidorów z puszki zmiksowanych z łyżką lub dwoma koncentratu)
* 1 puszka krojonych pomidorów
* 2 średnie marchewki
* 1 czerwona cebula
* 2 litry wody
* 2 łyżeczki mielonego kuminu
* po 1 łyżeczce mielonego imbiru, cynamonu, kolendry, ostrej i słodkiej papryki
* 2 ziarna ziela angielskiego
* pęczek świeżej kolendry (około 1/2 szklanki grubo posiekanych liści i łodyżek)
* olej/oliwa do smażenia
* sól morska, świeżo zmielony pieprz

Do podania:
* limonka (ewentualnie cytryna)
* daktyle (najlepiej niesiarkowane)

Przygotowanie:
1. Ciecierzycę dzień wcześniej zalać wodą, dodać sodę oczyszczoną i moczyć przez noc. Następnego dnia ugotować do miękkości.
2. Cebulę i marchewkę obrać i pokroić w kostkę. W dużym garnku z grubym dnem rozgrzać olej/oliwę, wrzucić nań cebulę, zeszklić, dorzucić marchew i smażyć ok. 5 minut, a następnie zmniejszyć ogień, dorzucić wszystkie sypkie przyprawy oraz ziele angielskie. Smażyć jeszcze minutę, często mieszając.
3. Dodać passatę oraz pomidory z puszki, wszystko dokładnie wymieszać, zostawić na ogniu (można go ponownie nieco zwiększyć) przez jakieś 5 minut, następnie wlać wodę, wrzucić obydwa rodzaje soczewicy, doprowadzić do zagotowania, zmniejszyć ogień i gotować bez przykrycia, aż zielona zmięknie, a czerwona się rozpadnie, zbierając co jakiś czas tworzącą się na powierzchni pianę i mieszając.
4. Dorzucić ugotowaną wcześniej ciecierzycę, świeżą kolendrę, wymieszać i gotować wszystko razem jeszcze ok. 5-7 minut. Doprawić do smaku solą, pieprzem i ewentualnie, zależnie od preferencji, zastosowanymi wcześniej sypkimi przyprawami.
5. Zupę podawać skropioną z wierzchu sokiem z limonki (ewentualnie z cytryny) i z miseczką daktyli do przegryzania. Wiem, że takie połączenie może się wydawać dziwne, ale zaufajcie mi i nie rezygnujcie z tych dodatków ;)

Przepis pochodzi z Jadłonomii, zawiera moje drobne modyfikacje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s