Monthly Archives: Czerwiec 2014

72. Botwinka na winie z serem feta

Zwykły wpis

Kiedy mam ochotę na botwinkę (a wiosną i latem zdarza się to wcale często), zazwyczaj nie kombinuję i sięgam po klasyczny przepis, bo ta zupa nie znudzi mi się chyba nigdy. Ale przywiązanie do sprawdzonych receptur rzadko bywa u mnie silniejsze, niż chęć eksperymentowania i poszukiwania nowych ciekawych połączeń smakowym, więc pewnego razu w botwince zamiast jajka wylądował ser feta, a przy okazji okazało się, że i białe wino się z tą prostą zupą doskonale komponuje.

botwinka_z_feta

Ingrediencje:
* 1 pęczek botwiny (z dorodnymi buraczkami)
* 2-3 średnie buraki
* kilka (w sumie ok. pół kilograma) młodych ziemniaków
* 3-4 ząbki czosnku
* 1,5 l bulionu
* pół szklanki wytrawnego białego wina
* mały kubek śmietany 12 lub 18%
* kostka (ok. 250 g) sera feta
* pół pęczka koperku
* oliwa/olej do smażenia
* sól morska, świeżo zmielony pieprz Read the rest of this entry

71. Smoothie melonowo-miętowe

Zwykły wpis

Uh, ależ upalny dzień. W takie warunki klimatyczne skutecznie odbierają mi apetyt, a skoro jeść muszę, najchętniej przyjmowałabym posiłki wyłącznie w formie płynnej. I porządnie schłodzonej. Szczęśliwie w tak niesprzyjających nie tylko jedzeniu, ale przede wszystkim gotowaniu okolicznościach na ratunek przychodzą wszelkiego rodzaju koktajle, soki i wszelkie inne wariacje na temat zmiksowanych owoców i warzyw, a jako preferowany dodatek smakowy jakoś tak z automatu nasuwa się mięta. Z czym ją połączyć, zapytacie. Ano już służę radą ;)

zdjęcie

Ingrediencje:
* 700 g dojrzałego melona (ważone ze skórką)
* 1 soczyste, winne jabłko
* 1 dojrzałe kiwi
* 2 nieduże garści młodego szpinaku
* garstka świeżych liści mięty
* sok z 1/2 lub 3/4 limonki
* 200 ml herbaty miętowej (najlepiej na bazie mięty zielonej, nana lub podobnej, choć pieprzowa prawdopodobnie też się nada)
* ewentualnie kilka kostek lodu Read the rest of this entry

70. Harira

Zwykły wpis

Być może rozgrzewające, pachnące korzennymi przyprawami zupy to nie jest pierwsza rzecz, która przychodzi Wam do głowy podczas poszukiwania obiadowych inspiracji w sezonie późnowiosenno-letnim, ale… przypomnijcie sobie, skąd one zazwyczaj pochodzą. No tak, na Bliskim Wschodzie, w Indiach czy Maroko jest zazwyczaj nieco cieplej, niż u nas :P Sama w ciepłym sezonie nie rezygnuję z rozgrzewających dań, bo świetnie się sprawdzają w preferowanym przeze mnie w tym okresie systemie „lekki lunch w porze obiadowej + porządna, sycąca obiadokolacja”.

Harira wywodzi się właśnie z Maroka i, jak to zwykle z tego typu potrawami bywa, występuje w nieprzeliczonej ilości odmian. Jest kilka stałych elementów – nasiona roślin strączkowych, baranina lub inny rodzaj mięsa (choć i wersje wegetariańskie się zdarzają i poniższa oczywiście będzie jedną z nich) i oczywiście korzenne przyprawy. W przepisach często pojawia się makaron, kuskus lub ryż dodawany w celu zagęszczenia zupy… Ale ja myślę, że soczewica w zupełności wystarcza, choć oczywiście gorąco zachęcam Was do eksperymentowania zarówno z tymi składnikami, jak i z wszystkimi innymi :)

harira

Ingrediencje:
* 1 szklanka suchej ciecierzycy
* 1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
* 1 szklanka zielonej soczewicy
* 1/2 szklanki czerwonej soczewicy
* 1 szklanka passaty pomidorowej (ewentualnie pomidorów z puszki zmiksowanych z łyżką lub dwoma koncentratu) Read the rest of this entry