66. Wegański paprykarz

Zwykły wpis

Paprykarz nie tylko bez ryby, ale i bez ryżu, a mało brakowało i nie dodałabym także papryki :D Coś, co z miejsca podnosi ciśnienie wszelkim zatwardziałym kulinarnym tradycjonalistom. A ja, drodzy Goście, gwarantuję Wam, że w dziedzinie kulinariów najwięcej zyskują ci, którzy nie zamykają umysłów i są otwarci na połączenia nietypowe, niekonwencjonalne albo zwyczajnie dziwne. Ale to już pewnie wiecie.

Do smarowania pieczywa nie używam na co dzień żadnego tłuszczu (raz na jakiś czas skuszę się na masło, natomiast margaryny wywołują u mnie natychmiastowy odruch zwrotny), zastępuję go najczęściej jakimś serkiem. To znaczy zastępowałam, bo wszystkie popularne tak mi już zbrzydły, że nie mogę na nie patrzeć. Jednym z ratunków jest klasyczny twaróg, który w postaci najprostszej na świecie pasty z rzodkiewką i świeżą zieleniną nie znudzi mi się chyba nigdy, ale możliwych wariacji past kanapkowych jest tyle, że nie ma sensu się ograniczać. W najbliższym czasie możecie się więc spodziewać wyników moich eksperymentów w tej dziedzinie.

Na początek, jak się rzekło, paprykarz. Przepis znalazłam na Jadłonomii (kto nie zna, niech to natychmiast zmieni!) i jest dokładnie tak, jak pisze autorka – to jedna z najlepszych past kanapkowych, jakie zdarzyło mi się kiedykolwiek jeść. Nie tylko w niczym nie ustępuje oryginałowi, ale wręcz jest od niego lepszy (nie ma się co dziwić – do gotowych paprykarzy w puszce dodaje się, mam wrażenie, wyjątkowo niesmaczne ryby, czy wręcz rybie resztki), bije też na głowę gotowe paprykarze wegetariańskie. Ale… nie musicie mi wierzyć na słowo ;)

zdjęcie 2

Ingrediencje:
* 1/2 szklanki kaszy jaglanej
* 2 średnie marchewki
* 1 czerwona cebula
* 3 łyżki passaty pomidorowej (można ewentualnie zastąpić zmiksowanymi pomidorami z puszki)
* 3 łyżki ciemnego sosu sojowego
* 1 czubata łyżeczka mielonej słodkiej papryki (lub 1/2 łyżeczki wędzonej)
* 1/4 łyżeczki mielonego chili
* 1 liść laurowy
* 2 ziarna ziela angielskiego
* oliwa/olej
* sól morska, świeżo zmielony pieprz

Przygotowanie:
1. Kaszę porządnie wypłukać najpierw w zimnej, a następnie w ciepłej wodzie. Wrzucić do gara, zalać 1,5 szklanki wody, dodać szczyptę soli, łyżkę oliwy/oleju i gotować na małym ogniu bez przykrycia, aż wchłonie całą wodę. Nie mieszać podczas gotowania. Następnie pozostawić do ostygnięcia.
2. W międzyczasie pokroić cebulę w piórka, a marchewkę zetrzeć na grubych oczkach. Rozgrzać oliwę/olej na sporej, głębokiej patelni, wrzucić nań warzywa, dodać liść laurowy i ziele angielskie i podsmażyć, aż marchew lekko się zrumieni. Dodać passatę i wszystko razem dusić, aż marchew i cebul będą miękkie. Wyjąć liść laurowy i ziele angielskie, pozostawić do ostygnięcia.
3. Połączyć kaszę i warzywa, dodać sos sojowy, paprykę, chili, sól i pieprz, a następnie wszystko niezbyt dokładnie (kawałki kaszy i warzyw powinny być wyczuwalne) zmiksować blenderem ręcznym (kielichowy też się nada, ale będzie trudniej). Ewentualnie doprawić do smaku solą/pieprzem/papryką/chili i wstawić na godzinę do lodówki, by całość stężała.

Przepis pochodzi z bloga Jadłonomia, zawiera moje drobne modyfikacje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s