Monthly Archives: Maj 2014

69. Tarta z botwiną i kozim serem

Zwykły wpis

Sezon botwinowy rozpoczął się w wiedźmiej kuchni, jak tylko na targowisku pojawiły się pierwsze pęczki, z mikroskopijnymi jeszcze buraczkami w niewspółmiernie wysokiej do ich rozmiarów cenie :P Na pierwszy ogień poszły oczywiście zupy: tradycyjna oraz nieco zmodyfikowana, z serem feta, na białym winie (przepis pojawi się wkrótce), ale w międzyczasie przydarzyła mi się też botwinowa tarta, do której z miejsca zapałałam miłością przeogromną, bo nie pamiętam, bym kiedykolwiek jadła lepszą niesłodką tartę.

W przepisie mój ulubiony kruchy, pełnoziarnisty spód, ale zapewne równie smaczna będzie na jasnym cieście. Być może sprawdzi się też wersja dla leniwych – gotowe ciasto francuskie. Eksperymentujcie ;)

tarta_botwinkowa

Przepis na ciasto znajdziecie tutaj.

Ingrediencje – nadzienie:
* 1 pęczek botwiny
* 120 g wyrazistego koziego sera (długo dojrzewającego lub pleśniowego)
* 3 ząbki czosnku
* 2-3 łyżki masła
* 2 łyżki octu balsamicznego
* 1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej
* spora szczypta kuminu (kminu rzymskiego)
* sól morska, świeżo zmielony pieprz Read the rest of this entry

Reklamy

68. Grzybowo-orzechowa pieczeń z soczewicy

Zwykły wpis

Coś w sam raz dla osób rozdartych pomiędzy chęcią rezygnacji z mięsa, a przywiązaniem do tradycji, która każe w niedziele i wszelkie dni świąteczne podawać coś wyjątkowego, koniecznie z wielkim kawałem pieczonego mięsiwa w roli głównej. Albo dla tych, którym na niedzielnym obiedzie przyjdzie gościć takich właśnie tradycjonalistów. W tym ostatnim przypadku pewnie trudno będzie uniknąć stwierdzeń typu „pieczeń z soczewicy to żadna pieczeń”, ale… najlepiej przekonać sceptyków, częstując ich kawałkiem ;)

Przyznaję, że jest przy tym trochę babraniny, lista składników też spora, za to pieczeni wychodzi mnóstwo. Na tyle dużo, że jeśli nie spodziewacie się nalotu gości, najlepiej podzielcie podane ilości na pół (na poniższym zdjęciu widać jedno z dwóch naczyń, których musiałam użyć, by to wszystko upiec). Jeśli przewiniecie ten przydługi wpis, na dole znajdziecie też przepis na idealnie pasujące do soczewicowej pieczeni smażone ziemniaczki z tymiankiem. Warto też przygotować jakiś sos – koperkowy, pieczarkowy, grzybowy, albo po prostu żurawinę/czerwone borówki na ciepło :)

pieczen2

Ingrediencie – pieczeń:
* 2 szklanki suchej zielonej soczewicy (ewentualnie może być brązowa)
* 1 i 1/2 szklanki orzechów laskowych (można w całości lub częściowo zastąpić włoskimi)
* 1/2 szklanki pestek dyni
* 1 szklanka suchej kaszy jaglanej
* 100 ml oliwy/oleju
* 20 g suszonych borowików (zalanych kilka godzin wcześniej szklanką letniej wody) Read the rest of this entry

67. Kompot rabarbarowo-truskawkowy z wanilią

Zwykły wpis

Lubię korzystać z sezonowych produktów. Nawet jeśli bywają problematyczne, a rabarbar bardzo lubi taki właśnie być – włóknisty, jeśli obróbka cieplna pójdzie nie tak, jak zaplanowaliśmy, to znów nieprzyjemnie mazisty, kiedy się rozgotuje, a przede wszystkim kwaśno-cierpki, jeśli się go odpowiednio nie dosłodzi. Najprostszym rozwiązaniem wydaje się więc… wydobycie smaku rabarbaru bez konieczności konsumowania samych łodyg i połączenie go np. ze słodkimi truskawkami ;)

A tym, którym struktura rabarbarowych łodyg nie przeszkadza, polecam ubiegłoroczny przepis na ciasto.

kompot

Ingrediencie:
* 500 g (5-6 łodyg) rabarbaru
* 250 g truskawek
* 1 laska wanilii
* skórka z 1/2 cytryny
* cukier trzcinowy
* 3 l wody Read the rest of this entry

66. Wegański paprykarz

Zwykły wpis

Paprykarz nie tylko bez ryby, ale i bez ryżu, a mało brakowało i nie dodałabym także papryki :D Coś, co z miejsca podnosi ciśnienie wszelkim zatwardziałym kulinarnym tradycjonalistom. A ja, drodzy Goście, gwarantuję Wam, że w dziedzinie kulinariów najwięcej zyskują ci, którzy nie zamykają umysłów i są otwarci na połączenia nietypowe, niekonwencjonalne albo zwyczajnie dziwne. Ale to już pewnie wiecie.

Do smarowania pieczywa nie używam na co dzień żadnego tłuszczu (raz na jakiś czas skuszę się na masło, natomiast margaryny wywołują u mnie natychmiastowy odruch zwrotny), zastępuję go najczęściej jakimś serkiem. To znaczy zastępowałam, bo wszystkie popularne tak mi już zbrzydły, że nie mogę na nie patrzeć. Jednym z ratunków jest klasyczny twaróg, który w postaci najprostszej na świecie pasty z rzodkiewką i świeżą zieleniną nie znudzi mi się chyba nigdy, ale możliwych wariacji past kanapkowych jest tyle, że nie ma sensu się ograniczać. W najbliższym czasie możecie się więc spodziewać wyników moich eksperymentów w tej dziedzinie.

Na początek, jak się rzekło, paprykarz. Przepis znalazłam na Jadłonomii (kto nie zna, niech to natychmiast zmieni!) i jest dokładnie tak, jak pisze autorka – to jedna z najlepszych past kanapkowych, jakie zdarzyło mi się kiedykolwiek jeść. Nie tylko w niczym nie ustępuje oryginałowi, ale wręcz jest od niego lepszy (nie ma się co dziwić – do gotowych paprykarzy w puszce dodaje się, mam wrażenie, wyjątkowo niesmaczne ryby, czy wręcz rybie resztki), bije też na głowę gotowe paprykarze wegetariańskie. Ale… nie musicie mi wierzyć na słowo ;)

zdjęcie 2

Ingrediencje:
* 1/2 szklanki kaszy jaglanej
* 2 średnie marchewki
* 1 czerwona cebula
* 3 łyżki passaty pomidorowej (można ewentualnie zastąpić zmiksowanymi pomidorami z puszki)
* 3 łyżki ciemnego sosu sojowego
* 1 czubata łyżeczka mielonej słodkiej papryki (lub 1/2 łyżeczki wędzonej)
* 1/4 łyżeczki mielonego chili
* 1 liść laurowy
* 2 ziarna ziela angielskiego
* oliwa/olej
* sól morska, świeżo zmielony pieprz Read the rest of this entry

65. Krem z porów i ziemniaków

Zwykły wpis

Drugi z rzędu przepis z udziałem porów, bo ostatnio odkrywam to warzywo na nowo, nie jako składową włoszczyzny potrzebnej do ugotowania bulionu, ale jako składnik grający w potrawach pierwsze skrzypce. Aromat duszonych na maśle porów to prawdziwa poezja, a wyrazisty i jednocześnie stosunkowo delikatny (przynajmniej w porównaniu z innymi warzywami z rodziny czosnkowatych) smak wcale mu nie ustępuje.

Tym razem por wystąpi w towarzystwie ziemniaków, w prostej i szybkiej zupie-kremie, czyli jednym z tych dań, które od nasuwają mi się na myśl w dni typu „ależmisiędziśniechce”.

krem_z_pora

Ingrediencje:
* 3 pory, konkretnie jasne części, bez liści
* 450 g ziemniaków (ważone po obraniu)
* 1 czerwona cebula
* 3 ząbki czosnku
* 1 łyżeczka suszonego tymianku (lub 2-3 świeżego)
* 1,3-1,5 litra bulionu
* kilka łyżek masła
* olej/oliwa do smażenia
* sól morska, świeżo zmielony pieprz
* grzanki i zielenina do podania Read the rest of this entry