18. Curry warzywne

Zwykły wpis

I kolejna wersja curry, nie pierwsza i z pewnością nie ostatnia, bo curry to danie wielce wdzięczne i możliwe do zrobienia z wszystkiego, co tam w wiedźmie łapki wpadnie. A co wpadło tym razem? Ano warzywa, całe mnóstwo, bo na przednówku (komentarz dla potomnych: zima w tym roku trwała paskudnie długo) trudno o coś lepszego, niż potężna bomba witaminowa ;o)

curry_w1

Ingrediencje:
* 300 g kalafiora
* 250 g ziemniaków
* 250 g małych pieczarek
* 200 g białej rzodkwi
* 4 duże marchewki
* 1 średnia cukinia
* 1 zielona papryka
* 1 duża czerwona cebula
* 4 ząbki czosnku
* 1/2 czerwonego chili
* 3 łyżeczki płatków migdałów
* 1 puszka krojonych pomidorów
* 1/2 szklanki mleczka kokosowego
* 1 łyżka mąki
* 1-1,5 l bulionu warzywnego

* 3 łyżeczki kurkumy
* 2 łyżeczki mielonej kolendry, słodkiej suszonej papryki i przyprawy curry
* 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego (nie kminku!) i kardamonu
* kilkucentymetrowy kawałek świeżego imbiru
* oliwa

curry_w2

Przygotowanie:
1. Kalafiora podzielić na małe różyczki. Ziemniaki pokroić w kostkę, podobnie rzodkiew i zieloną paprykę. Pieczarki obrać i pokroić w ćwiartki. Marchew w grubsze plasterki, cukinię – w ćwierćplasterki (jeszcze grubsze, niż w przypadku marchwi, coby się nie rozpaćkała). Cebulę drobno posiekać. Migdały wsypać do woreczka i potraktować tłuczkiem/młotkiem w celu pokruszenia.
2. W garnku z grubym dnem rozgrzać oliwę, zeszklić cebulę, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, drobno posiekane chili i sypkie przyprawy. Smażyć przez ok. 1 minutę, aż przyprawy porządnie uwolnią aromat.
3. Wrzucić ziemniaki, smażyć przez 5 minut, stale mieszając. Dorzucić kalafiora, rzodkiew, marchewkę i paprykę, wlać pomidory wraz z zalewą i 1 l bulionu. Gotować pod przykryciem, aż warzywa nieco zmiękną.
4. Następnie dorzucić pieczarki, drobno starty imbir i migdały, w razie konieczności – gdyby całość okazało się, że warzywa nieszczególnie mają się w czym gotować – dolać więcej bulionu. Gotować bez przykrycia. Za kolejne 10-15 minut wrzucić cukinię i wlać mleczko kokosowe, w którym uprzednio trzeba dokładnie rozmieszać mąkę (mleczko przed wlaniem do gara najlepiej zahartować). Po tym zabiegu całość powinna zgęstnieć na tyle, by nie przypominać zupy, a coś w rodzaju gulaszu, albo po prostu… curry ;o) Jeśli tak się nie stanie, można dodać więcej mąki (rozmieszanej w odrobinie wody), ale lepiej odparować.
5. Jak już wszystko będzie miękkie, najlepiej odstawić gdzieś cały gar na kilka godzin, żeby smaki się porządnie przegryzły. Podawać z ryżem lub chlebkami naan.

Reklamy

2 responses »

    • Ja w sumie też nigdy dotąd nie próbowałam i miałam pewne wątpliwości, ale ostatecznie w powyższym zestawieniu gotowana rzodkiew się sprawdza :o) Zachowuje w miarę spójną konsystencję, przez co danie jest ciekawsze, hm, teksturalnie :P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s