06. Muffiny czekoladowo-imbirowo-bananowe

Zwykły wpis

No bo kto nie lubi muffinów? Ano racja, każdy lubi. A przepis, który kiedyś znalazłam w jednej z Filiżanek Smaków i który Wam tu zaraz zaprezentuję (w formie i tak już mocno odbiegającej od oryginału) jest dokładnym przeciwieństwem większości tajemnych wiedźmich receptur na czary podłe a złośliwe, gdyż jego składniki można wedle upodobania zmieniać, modyfikować i podobne cuda z nimi czynić. Co oznacza, że muffiny nigdy nie wyjdą naprawdę podłe a złośliwe. Choć to akurat prawdopodobnie mało kogo zmartwi.

mufiny2

Ingrediencyje suche:
* 1 i ¾ szklanki mąki
* ½ szklanki cukru
* 2 płaskie łyżeczki sody
* ½ łyżeczki proszku do pieczenia
* 2 czubate łyżki niesłodzonego kakao
* 1 łyżeczka mielonego kardamonu

Ingrediencyje mokre:
* 125 g roztopionego masła
* 1 szklanka kefiru/maślanki/zsiadłego mleka
* 1 jajko

Ingrediencyje pozostałe:
* kawałek świeżego imbiru, obrany i starty na drobnych oczkach
* tabliczka ciemnej czekolady, pokrojonej w drobną kostkę
* 1 i ½ banana, pokrojonego w kostkę

1. Roztopić masło, odstawić na moment do ostygnięcia.
2. Wymieszać suche składniki.
3. Osobno połączyć roztrzepane jajko, kefir/maślankę/zsiadłe mleko i przestudzone masło.
4. Dokładnie wymieszać składniki suche z płynnymi, dodać pokrojoną czekoladę, banana i starty imbir, raz jeszcze dokładnie wymieszać.
5. Przygotować 12 foremek/papilotek, nałożyć do każdej po dużej łyżce ciasta.
6. Piec 18-20 minut w temperaturze 180 stopni (z termoobiegiem).

mufiny1

Przepis, jak się rzekło, jest uniwersalny – można puścić wodze fantazji i ciemną czekoladę zastąpić białą (trzeba wtedy zmniejszyć ilość cukru), wyeliminować kakao, użyć dowolnych innych owoców (w przypadku dużych kawałków lub owoców, które można dodawać w całości ciasto do papilotek należy nakładać w dwóch porcjach: pół łyżki ciasta, owoce, kolejne pół łyżki ciasta) i przypraw.

About these ads

6 responses »

  1. Pingback: 10. Muffiny z białą czekoladą i wiśniami | Smakołyki z wiedźmiej chatki

  2. Zastanawiam się jak to jest, że babeczki z tego przepisu, czy na jego bazie, za każdym razem wychodzą inaczej. Raz to muffinki-morfinki, tj nie można zjeść jednej babeczki, trzeba od razu wszystkie na raz. Kolejne babeczki natomiast nadają się tylko do śmietnika, no dobra, znajdują się też odważni, którzy mówią, że dobre, ale chyba nigdy babeczek nie jedli.

    Generalnie uwielbiam przepis za prostotę i możliwość improwizacji jeśli chodzi o dodatki. Szybko i pysznie.

    • Mnie się raz „udały” zakalcowate (robiłam wtedy chyba z brzoskwiniami z puszki), ale niejadalne się jeszcze nie przydarzyły. Z ciekawości – co dodawałaś do tych, które spotkał smutny śmietnikowy los?

      Muszę kiedyś wypróbować ten przepis z nie-słodkimi składnikami. Z brokułami albo suszonymi pomidorami… Albo z jednym i drugim :P

  3. Śmietnikowe wyszły zrobione dokładnie wg przepisu na jasne babeczki, zamiast wiśni były banany i gruszki. Z reguły robię ciemne, z 2 tabliczkami czekolady, jagodami i cynamonem, kardamon pomijam bo w Bełchatowie w żadnym sklepie nie ma ;p

    • Dodatkowa tabliczka czekolady brzmi jak całkiem niezły, godny wypróbowania pomysł :o)

      My goth, co za bieda :P Ja się zaopatruję w dziwaczne przyprawy (kmin rzymski, garam masala, mielone goździki, harissa i tak dalej) na… targowisku. Jest takie jedno stoisko, gdzie mają ogrom cudów. Może też się rozejrzyj w podobnych miejscach.

  4. Pingback: 51. Muffiny brokułowe | Smakołyki z wiedźmiej chatki

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s